Gradobicie dekady, czyli Borek na urlopie
Przez cały urlop pogodę miałam przeważnie do bani. A to dlatego, że Borek też miał urlop.
Poważnie! Zależność jest ścisła. I historycznie udowodniona ostatnimi laty.
Mamy już nawet znajomych, którzy nigdy nie biorą urlopu w tym samym czasie, co Borek. I nie chodzi o to, że wtedy pada deszcz czy jest mało przyjemna temperatura.
O nie, Boras czaruje aurę z dużo większym rozmachem. Otóż przez Polskę, właśnie w okresach jego urlopu, przechodziły min.: niespotykana wcześniej u nas trąba powietrzna, powódź stulecia, gradobicie dekady, najzimniejsze wakacje półwiecza, burze ćwierćwiecza itd.
- No cóż, powiedziałbym, że coś w tym jest… – przyznaje się Borek.
To dlatego od razu po powrocie ze wspólnych wakacji musiałam pognać do solarium…

